niedziela, 8 stycznia 2017

"Trzynaście powodów" Jay Asher


TYTUŁ: "Trzynaście powodów"
AUTOR: Jay Asher
WYDAWNICTWO: Rebis
DATA WYDANIA: 21 kwietnia 2009
ILOŚĆ STRON: 272
MOJA OCENA: 5/10



"Clay Jensen wraca do domu ze szkoły i na przed drzwiami znajduje dziwną paczkę. W środku jest kilka taśm magnetofonowych nagranych przez Hannah, koleżankę z klasy, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Dziewczyna wyjaśnia, że istnieje trzynaście powodów, dla których zdecydowała się odebrać sobie życie. Clay jest jednym z nich i jeśli wysłucha nagrania, dowie się dlaczego. Chłopak przez całą noc kluczy po mieście, a za przewodnika służy mu głos Hannah. Staje się świadkiem jej bólu i osamotnienia, a przy okazji poznaje prawdę o sobie i otaczających go ludziach, której nigdy nie chciał stawić czoła. Z przeraźliwa jasnością dociera do niego, że nie da się cofnąć przeszłości, podobnie jak nie da się powstrzymać przyszłości…"
*opis ze strony wydawnictwa Rebis


    Nie spodziewałam się wiele, sięgając po tę książkę. Wiedziałam, że nie jest to zbytnio moja tematyka, a ponieważ bardzo dawno temu przeczytałam fanfiction na podstawie tej książki, wiedziałam, jak to wszystko się potoczy. Miałam jednak nadzieję, że styl pisania Ashera zaciekawi mnie bardziej niż ten autorki fanfiction, a także powody samobójstwa będą bardziej rozwinięte. Okazało się, że właśnie pod względem tych dwóch aspektów "Trzynaście powodów" było dla mnie klapą.

Sposób prowadzenia narracji był niesamowicie irytujący. Byłam ogromnie zaciekawiona tymi nagraniami i chciałam po prostu je wszystkie "odsłuchać", ale autor co chwilę dorzucał pomiędzy nimi jakieś zbędne opisy, które wstrzymywały akcję i ,tak jak już wspominałam, irytowały jak cholera.

Tytułowe trzynaście powodów...niektóre z nich były tak dziecinne, że czytałam dany rozdział z zażenowaniem. Zach kradnący liściki? Courtney, która po prostu chciała, żeby ludzie ją lubili? No faktycznie, trzeba się zabić. Nie lekceważę tutaj ani odrobinę samobójstwa - chodzi mi tylko to, że Asher nie podszedł do tego tak, jak trzeba i ogólnie cała postać Hannah Baker wypadła bardzo słabo i dość nieprzekonywująco. Odczułam ją trochę tak, jakby miała najwyżej 12 lat i myślała, że jeden zły komentarz od kogoś jest dobrym powodem, żeby skończyć ze swoim życiem. Postępowanie Hannah także w innych momentach było tak niesamowicie bezsensowne, że miałam ochotę rzucić tę książkę o ścianę. Szczególnie scena w jaccuzzi - całym swoim bezsensem powaliła mnie na kolana. Jeśli czytaliście tę książkę, to wiecie, o czym mówię. A jeśli nie czytaliście, nic nie straciliście.

Zawsze staram się unikać spoilerów w moich recenzjach, jednak muszę przedstawić pewną sytuację, przez którą krew w żyłach mi zawrzała z gniewu. Scena gwałtu z Brycem i Jessiką....Byłam tak okropnie wkurzona czytając ją i nawet jeśli wcześniej było mi jej szkoda i żałowałam jej - po tej scenie znienawidziłam Hannah. Tę jej marną próbę usprawiedliwienia się dlaczego nie powstrzymała tego, co się działo. Dlaczego nie pomogła Jessice skoro miała tyle możliwości, żeby to zrobić? Zwołać kogoś, uświadomić Bryce'a, że nie jest sam w pokoju, cokolwiek. Nie.  Siedziała i użalała się nad sobą, a po wszystkim wyszła z pokoju, jak gdyby nigdy nic...Jakim człowiekiem trzeba być? Jest to dla mnie bardzo problematyczna książka, choćby tylko i z tego powodu.

Clay to ciepła klucha. Nie potrafił się zdobyć na rozmowę z dziewczyną, która mu się podobała. Jego reakcje na odsłuchiwane kasety były często przerysowane. Nie lubię jego postaci pod żadnym względem. Przez całą książkę zawzięcie twierdził, że ocaliłyby Hannah, gdyby tylko mu na to pozwoliła. Ale, żeby kogoś ocalić, trzeba z nim przynajmniej porozmawiać, a Clay nie odważył się nawet na to. Tak samo - ukradł walkmana od swojego najlepszego przyjaciela zamiast po prostu go o to spytać. Clay, co jest z tobą nie tak?

Jednak to, co najbardziej mnie irytowało to to, że ta książka naprawdę mnie zaciekawiła. Nie podobała mi się, męczyłam się z nią, ale po prostu musiałam poznać tę historię do samego końca.

Podsumowując, autor tej książki miał dość niezły pomysł na nią, ale zawiodło wykonanie. Narracja i argumentacja to dwie największe wady tej książki. Mimo wszystko jednak, książka jest interesująca i chociaż nie poleciłabym jej nikomu, rozumiem dlaczego komuś mogłaby się bardzo spodobać.





8 komentarzy:

  1. Czytając twoją recenzję wiem, że nie sięgnę po tą książkę. Sądząc po tym co napisałaś ja raczej rzuciłabym tą książką.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to raczej książka warta twojego czasu.
      P.S. piękna Noora na ikonce:D

      Usuń
  2. Mam ochotę Cię ucałować :D Już myślałam, że jestem jedyna, która uważa tę książkę za... dziecinną, lekko niedorzeczną. Rozumiem przesłanie autora, ale owe powody, które niby doprowadziły do samobójstwa Hannah były wyolbrzymione. Robienie z igły widły. Jakby każdy z takich przyczyn miał popełniać samobójstwo, to co najmniej druga osoba pożegnałaby się z tym światem - przy przychylnych wiatrach. Nie wiem, może Hannah była wyjątkowo wrażliwą osobą, albo zakompleksioną i wszystko brała zbyt mocno do siebie, ale niektóre momenty budziły we mnie zmieszanie. Wydźwięk książki jest w porządku, ale nie wykonanie :/
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkowicie się zgadzam! I też się cieszę, że tobie także ta książka się nie podobała :D

      Usuń
  3. Książki chyba słaba :/ Niestety nie mam na nią ochoty, niemniej jednak podpatrzyłam, że czytasz teraz drugi tom Kruczego Cyklu, a tym jestem zainteresowana już trochę bardziej. Dosłownie wczoraj przeczytałam pierwszą część i jestem oczarowana, więc czekam na recenzję, jak już skończysz czytanie :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie książka niezbyt warta czasu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. A ja tą książkę uwielbiam, jedna z moich ulubionych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat byłby nudny gdybyśmy wszyscy lubili to samo, więc super:D

      Usuń