wtorek, 20 września 2016

"Kroniki krwi" Richelle Mead #recenzja





TYTUŁ: „Kroniki krwi”
AUTOR: Richelle Mead
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
ILOŚĆ STRON: 416
MOJA OCENA: 7/10


Ile ja zwlekałam z przeczytaniem tej książki! Czułam do niej tak ogromną  niechęć, nie tylko z powodu okładki, ale dlatego, że Akademia Wampirów ani trochę nie przypadła mi do gustu. Przeczytałam tylko 3 książki i pół z poprzedniej serii Richelle Mead i stwierdziłam, że spin-off może być tylko gorszy. 

Kroniki krwi rozgrywają się w tym samym uniwersum co Akademia Wampirów, jednak z innymi bohaterami, grającymi pierwsze skrzypce. 
Wydarzenia mają miejsce krótko po tym, co działo się w "Ostatnim poświęceniu". 

Sydney Sage jest alchemistką, która stara się odzyskać szacunek swojej "społeczności" po jej domniemanej zdradzie.
W świecie morojów panuje chaos po objęciu rządów przez Lissę Dragomir. Zbuntowane wampiry chcą za wszelką cenę pozbawić ją władzy. 
Celem rebeliantów staje się Jill, przyrodnia siostra królowej. Śmierć Jill zakończyłaby rządy młodej władczyni.
Priorytetem staje się więc ochrona księżniczki.
Alchemiści postanawiają ukryć Jill w słonecznym Palm Springs, a Sydney zostaje wyznaczona do jej ochrony. 
Sydney zrobi wszystko, by wrócić do łask Alchemików, dlatego stara się wykonać swoje zadanie najlepiej jak potrafi.
Nie ułatwia jej tego jej odraza wobec wampirów, jej "przełożony" Keith, a także arogancki Adrian Iwaszkow...

Co skłoniło mnie do przeczytania tej książki? 
Adrian Iwaszkow. 
Tyle się o nim osłuchałam, że po prostu musiałam sprawdzić o co z nim chodzi. Oczywiście znałam go już wcześniej dzięki Akademii Wampirów, ale jakoś nie poczułam nic szczególnego względem niego po przeczytaniu tych książek. 
Teraz jednak rozumiem was wszystkich, kochających Adriana. 
Jest zdecydowanie najbardziej interesującą postacią tej książki!
Bardzo często główne bohaterki danej powieści są jej najgorszą częścią. 
Tak nie było w tym wypadku. 
Sydney miała głowę na karku i zawsze pierwsze myślała, a potem robiła. Była bardzo rozważna i to było ogromną zaletą, zarówno jej, jak i całej książki. Dziewczyna po prostu starała się wypełnić swoje zadanie. 
Jej niechęć do wampirów była całkowicie zrozumiała, chociaż czasami miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć jej: "Ogarnij się! Oni nic ci nie zrobią!", to jednak musiałam jej to wybaczyć. Taka właśnie postawę wpajano jej odkąd się urodziła.
Sięgając po tę książkę, byłam pewna, że całkowicie będzie skupiać się wokół romansu. 
Och, jak się cieszę, że tak nie było. 
Każdy może się domyślać, jak potoczą się losy Sydney i Adriana w kolejnych częściach, ale w tej nie było za wiele ich wątku miłosnego. To nie było instalove. Główni bohaterowie nie zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Nie było żadnego typowego scenariusza takiego rodzaju powieści. Adrian nie zaczął prawić milion seksistowskich komplementów względem Sydney, gdy ją po raz pierwszy zobaczył, a jego głównym celem życiowym nie stało się szukanie każdej możliwej sposobności by z nią porozmawiać. To było takie slow-burning romance i niezmiernie mi się to podobało. Mam już serdecznie dość książek, które podążają tym samym schematem: główni bohaterowie już po pierwszym spotkaniu planują ślub i myślą nad imionami dla ich dzieci - litości!
Chociaż styl pisania Mead nie wyróżniał się niczym szczególnym, to był bardzo przyjemny w odbiorze. Nie znajdziemy w tej książce żadnych wyniosłych metafor lub poetyckich porównań. Richelle Mead pisze bardzo zwyczajnie, jednak jej bohaterowie są wspaniale wykreowani, a fabuła wciąga czytelnika od pierwszych stron powieści. 
Muszę przyznać, że ta książka była bardzo przewidywalna, ale nie ujmowało to przyjemności czerpanej z czytania jej. 
Z wielką chęcią sięgnę po kolejne części serii - szczególnie, aby być świadkiem rozwoju relacji między Sydney i Adrianem. 
Kroniki krwi nie są wymagającą lekturą. Polecam ją wszystkim, którzy szukają przyjemnej historii na zbliżające się już do nas jesienne wieczory.

Jednak mam pytanie do osób, którym są znane odbydwie te serie, Akademia Wampirów i Kroniki Krwi.  
Czy wiele tracę nie znając w pełni wydarzeń z Akademii Wampirów, czytając Kroniki Krwi? :)

Możecie mnie znaleźć tutaj:
Facebook: Czytanie z księżycem
Instagram: @moonybookishcorner

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Tak, ja też miałam, ale jest to bardzo przyjemna książka. :)

      Usuń
  2. Kiedyś czytałam podobne książki, ale teraz już mam dość wampirów, więc po książkę raczej nie sięgnę ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie znoszę tematyki wampirów! To jest jedyna po jaką w ostatnim czasie sięgnęłam i nie zamierzam sięgać po inne serie tego typu :D

      Usuń
  3. Wydaje mi się ze już kiedyś słyszałam o tej książce i przypadła mi do gustu opis też do mnie przemawia więc jak najbardziej jestem za żeby przeczytać :)

    Blog o książkach KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz niezbyt wymagającą lekturę o tematyce wampirów to bardzo polecam :)

      Usuń
  4. W AW są jedynie szczegóły, które mogą Ci pomóc lepiej odebrać KK. :)
    KK to spin off, jednak pojedyncze fakty są tam zawarte, jako że wszystko rozgrywa się bezpośrednio po AW, np. SPOILER: Lissa jako królowa czy Romitri razem. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się właśnie to w tych książkach, że jeśli jest jakieś nawiązanie do poprzedniej serii to od razu jest wszystko wytłumaczane. Duży plus :D

      Usuń
  5. Ja czytałam Akademię Wampirów i bardzo mi się nie podobała. Mimo Twojej pochlebnej recenzji do Kronik Krwi to raczej po nie, nie sięgnę, gdyż moje uprzedzenie jest zbyt duże.I bardzo zraziłam się co do twórczości tej autorki.
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też Akademia Wampirów ani trochę nie przypadła do gustu, ale przeczytałam tę z ciekawości i bardzo przyjemnie się to skończyło :D

      Usuń
  6. Zapowiada się interesująco, zwłaszcza dla fanów wampirów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria ma już parę lat, więc pewnie wszyscy fani wampirów już ją czytali. Ja nie lubię wampirów, więc odkryłam ją dopiero teraz :D

      Usuń
  7. Akademnia Wampirów jest mi obca, ale jako że lubię wampiry to zapoznam się z nimi hutrowo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akademię Wampirów naprawdę niezbyt polecam, ale może przypadnie ci do gustu :)

      Usuń