piątek, 5 maja 2017

Czytelnicze podsumowanie kwietnia!



Co przeczytałam w kwietniu:

  • "Confess" Colleen Hoover 6/10
  • "Między wierszami" Tammara Webber 6/10
  • "Królowa cieni" Sarah J. Maas 8/10
  • "Losy Tearlingu" Erika Johansen 8/10
  • "Bez słów" Mia Sheridan 6/10

Najlepsza książka tego miesiąca:


  Chociaż spodziewałam się tego po "Losach Tearlingu", najlepszą książką, jaką przeczytałam w kwietniu była "Królowa cieni". Moją recenzję tej książki możecie przeczytać tutaj: kliknij mnie. Wszystko co chcę powiedzieć o tej książce znajduje się w tej recenzji, jednak chcę tylko zaznaczyć tutaj, że naprawdę miałam ochotę przestać czytać serię "Szklany tron", kiedy dotarłam do 3 tomu, czyli "Dziedzictwa ognia" - uważam, że jest to najgorsza książka w całej serii. Jednak fabuła w "Królowej cieni" nareszcie obrała taki kierunek, który ogromnie mnie zaciekawił i z przyjemnością czytało mi się tę książkę. "Królowa cieni" nie stała się jedną z moich ulubionych książek - nie sądzę bym kiedykolwiek jeszcze raz po nią sięgnęła - to czytanie jej było ogromnie uzależniające i teraz z wielką ochotą czytam 5 tom serii: "Imperium burz".

  "Losy Tearlingu"...nadal nie wiem, co myśleć o tej książce. Chyba nigdy nie miałam tak mieszanych uczuć. Kocham tę trylogię. "Inwazja na Tearling" to jedna z moich absolutnie ulubionych książek. Jednak ostatnia część... Była to zdecydowanie świetna książka. Wszystko to, co kocham odnośnie poprzednich części, zostało zawarte także w tej książce: styl pisania autorki, bohaterowie, sposób prowadzenia historii, brak tabu, różne orientacje seksualne, a także znaczenie religii w świecie. Myślę, że moim jedynym problemem z tą książką jest jej zakończenie, a mianowicie ostatni rozdział. Pod pewnym względem ta historia skończyła się idealnie - wszystko zostało pięknie wyjaśnione, podsumowane i rozwiązane. Wszystko odnośnie Tearlingu zadowala mnie całkowicie. Jednak (bez żadnych spoilerów, tylko ogólnikowo) to, jak zakończyła się historia Kelsea, Pena i Buławy...wytrąca mnie to z równowagi i po prostu nie mogę się z tym pogodzić. To mój jedyny powód, dla którego "Losy Tearlingu" nie stały się moją ulubioną książką - nie potrafię przeboleć tego co stało się z tą trójką. A co się stało? Koniecznie przeczytajcie ostatnią część tej trylogii i dajcie mi znać co myślicie!

Największe zaskoczenie tego miesiąca:


  Tak, jak wspominałam wyżej, chciałam porzucić serię "Szklany tron" po 3 tomie. Dlatego ogromnie pozytywnym zaskoczeniem była dla mnie "Królowa cieni", którą uważam za świetną książkę. Myślę, że warto było brnąć z trudem przez pierwsze trzy tomy, aby dojść do tej fantastycznej książki. Na amerykańskim booktubie wszyscy zgodnie twierdzą, że ta seria z każdym kolejnym tomem staje się coraz gorsza, jednak według mnie właśnie z każdym tomem staje się coraz lepsza. Jestem już w połowie 5 tomu, więc myślę, że mam prawo tak twierdzić. :D

  Jeśli śledzicie mojego bloga od jakiegoś czasu to na pewno wiecie, że Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych autorek i każda jej książka trafia prosto do mojego serca. No niestety nie tym razem. "Confess" było dla mnie niesamowicie negatywnym zaskoczeniem. Ciężko mi nawet stwierdzić, co nie pasowało mi w tej książce, ale chyba spokojnie mogę powiedzieć, że wszystko. Chociaż pomysł na historię jest dość ciekawy i oryginalny - jak to bywa z Hoover - to jednak wykonanie zawiodło. Moim największym problemem jest jednak instalove... Nie potrafię czytać książek, w których główni bohaterowie zakochują się w sobie już przy pierwszym spotkaniu. Instalove jest najbardziej nierealistycznym schematem, jaki obierają autorzy i za każdym razem odrzuca mnie to od dalszego czytania z przyjemnością. Nie ma nic lepszego niż slow-burning romance, weźcie to sobie do serca, autorzy.

Najgorsza książka tego miesiąca:


      Jak już pewnie zdążyliście się domyślić - "Confess" Colleen Hoover jest najgorszą książką, jaką przeczytałam w kwietniu. Chociaż przyznaję, że może to dlatego, że przeczytałam ją w nieoficjalnym tłumaczeniu. Dlatego możliwe, że dam tej książce jeszcze jedną szansę i przeczytam ją w oficjalnym tłumaczeniu lub w oryginale po angielsku. Może wtedy bardziej mi się spodoba. Jednak moje problemy z nią nie były związane ze złym stylem pisania, tylko z samą historią i bohaterami, więc nie sadzę, że to pomoże. Szkoda.





Teraz czytam:

     Już wiecie, że właśnie teraz jestem w połowie czytania "Imperium burz" i jestem bardzo zadowolona z tej książki jak do tej pory. Nie jestem pewna, czy spodoba mi się tak bardzo, jak "Królowa cieni", jednak jestem otwarta na kolejne zaskoczenie - oby pozytywne. 









A jak wyglądał Wasz kwiecień? :)



4 komentarze:

  1. Ja nie lubię CoHo, nie moje gusta. Nie spodziewałam się jednak, że Confess okaże się najgorszą książką w miesiącu u Ciebie.

    Ściskam,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę martwisz mnie tym zakończeniem "Losów Tearlingu", ale z drugiej strony niesamowicie podsyciłaś moją ciekawość. W przyszłym tygodniu będę musiała ją zamówić.
    Szkoda, że zawiodłaś się "Confess" - też nie przepadam za miłością od pierwszego wejrzenia, ale mimo wszystko mam nadzieję, że książka będzie dobra i mnie usatysfakcjonuje.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj Losy Tearlingu! To nadal świetna książka, a Tobie może zakończenie się spodoba :)

      Usuń