czwartek, 13 kwietnia 2017

"Wiedźma z lustra" Maggie Stiefvater


    Wracam! Tak, dobrze czytacie. Nie było mnie prawie dwa miesiące, ale nareszcie jestem z powrotem. Przerwa była mi bardzo potrzebna, a teraz mogę wrócić do Was już z paroma recenzjami w przygotowaniu i z nowymi pomysłami na posty. Good to be back, fellows.

TYTUŁ: "WIEDŹMA Z LUSTRA"
AUTOR: MAGGIE STIEFVATER
WYDAWNICTWO: UROBOROS
CYKL: Król Kruków (TOM 3)
LICZBA STRON: 448
MOJA OCENA: 7/10

"Blue Sargent dorasta w domu pełnym kobiet, z których każda jest jasnowidzką, medium lub wróżką. Nie bardzo umie odnaleźć się w towarzystwie przeciętnych nastolatków. Jednak jej przyjaciele – uczniowie elitarnej męskiej szkoły Aglionby – z pewnością nie są przeciętni: Noah Czerny – duch zamordowanego przed laty chłopaka; Ronan Lynch, który potrafi wyjmować przedmioty ze swoich snów; Adam Parrish – zamknięty w sobie, obdarzony magicznymi zdolnościami. I wreszcie Gansey – lider całej grupy, który budzi w niej uczucia, o jakie by się nie podejrzewała…
Ich celem jest znalezienie legendarnego walijskiego króla Glendowera. Są bliżej niż kiedykolwiek dotąd. Ale nie tylko oni go szukają… Wokół przyjaciół zaciska się pajęcza sieć intryg, gróźb i kłamstw. W dodatku pod ziemią znika matka Blue, Maura. A w jaskiniach czai się jeszcze ktoś. Ktoś, kogo nie wolno obudzić pod żadnym pozorem…"

    Nigdy nie mam takiego mętliku w głowie, jak wtedy, gdy czytam książki Maggie Stiefvater. Nie jest mi ciężko zrozumieć, dlaczego niektórzy szczerze gardzą jej twórczością - jej książki są czasem zbyt dziwne. Ja jednak kocham styl pisania Stiefvater równie mocno jak jej historie. Obydwie te rzeczy nie mają w sobie nic z przeciętności. Stiefvater pisze w tak liryczny i eteryczny sposób, że nie da się tego porównać do niczego innego. A jej historie? Są niezmiernie oryginalne i nieprzewidywalne. Szczególnie czytając serię Król Kruków, czuję się jakbym znajdowała się we śnie - niektóre sytuacje są tak nierealistyczne i paradoksalne, że nasuwa mi to pewne "senne" skojarzenia. Czy zostanę zbiczowana jeśli powiem, że czytając serię Króla Kruków myślę o "Sklepach cynamonowych"?
 Dlatego, że jest to już trzeci tom serii, nie będę w mojej recenzji skupiać się na fabule, aby nie dopuścić do żadnych spoilerów, ani na bohaterach, którzy są Wam już niewątpliwie dobrze znani. Muszę jednak wspomnieć o tej jednej jedynej rzeczy, która sprawiła, że moja ocena tej książki jest taka, a nie inna: Moim jedynym problem z serią Król Kruków jest to, że nie czuję, żebyśmy poruszali się na przód. Uważam, że cała ta historia mogłaby pięknie zamknąć się w jednej grubszej książce, zamiast w czterech. Wiem jednak, że wtedy ta seria straciłaby swój cały urok. Czasami jednak brak postępu w fabule dotkliwie mi doskwierał.
 Autorka nie idealizuje swoich postaci. Bez problemu mogę wyliczyć wszystkie wady każdego z jej bohaterów. Czuję ogromną irytację, gdy główni bohaterowie danej książki są bandą pięknych, bogatych i bez żadnej skazy na charakterze ludzi.
 W tej książce, jak i w poprzednich częściach, czytelnik wiele musi dopowiadać sobie samemu. Stiefvater pisze w bardzo tajemniczy sposób i często nie wyjaśnia wszystkiego. Można czasem odczuć, jakby coś działo się bez powodu, że nie ma to sensu i tylko opóźnia akcję. Do tej pory nie wiem, czy wszystko w tej książce dążyło do jakiegoś celu. Ciągle próbuję rozpracować tę historię.  Mam wrażenie, że ostatni tom tej serii nie wyjaśni mi wszystkiego. Nie wiem, czy po przeczytaniu "Przebudzenia króla" w końcu wszystko zrozumiem, ale już naprawdę nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się, jak zakończy się ta niesamowita przygoda kruczych chłopców i...Blue.

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję ogromnie wydawnictwu Uroboros!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz