sobota, 22 kwietnia 2017

"Królowa cieni" Sarah J. Maas



TYTUŁ: "Królowa cieni"
AUTOR: Sarah J. Maas
WYDAWNICTWO: Uroboros
CYKL: Szklany tron (tom 4)
LICZBA STRON: 848
MOJA OCENA: 8/10

"Celaena Sardothien do tej pory traciła wszystkich, których kochała. Zamordowano jej rodziców, jej ukochany, Sam, także zginął w męczarniach. Jej przyjaciółka, Nehemia, poświęciła życie, by Celaena mogła odkryć swoje dziedzictwo i pójść za przeznaczeniem… Ale dość tego. Teraz, gdy okiełznała już swoją moc, nadszedł czas na zemstę. Dziewczyna znana do tej pory jako Zabójczyni Adarlanu zniknęła – narodziła się Aelin Ogniste Serce, królowa podbitego przez Adarlan Terrassenu.
Nadszedł czas walki o wszystko, co ważne. Aelin wraca do Adarlanu, by zemścić się na tych, którzy skrzywdzili jej bliskich, odzyskać tron i stanąć twarzą w twarz z cieniami przeszłości. A przede wszystkim po to, by chronić tych, którzy jej pozostali.
Przed nią zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Jej przeciwnicy mają po swojej stronie mroczne siły, a Aelin w Adarlanie pozbawiona jest swojej magii, która pozwala jej władać ogniem. Może jednak liczyć na swoich towarzyszy – kuzyna Aediona, Chaola, Lysandrę i przede wszystkim na Rowana. Rowana – walecznego księcia-wojownika Fae, jej carranama, bratnią duszę – do którego zaczyna żywić coraz bardziej płomienne uczucia."


         
      Musiałam się zmusić, żeby sięgnąć po tę książkę. Jak już niektórzy z Was mogą wiedzieć - poprzednie części tej serii były dla mnie dość ciężkie do przebrnięcia. O ile "Szklany tron" i "Koronę w mroku" w miarę dobrze wspominam, to "Dziedzictwo ognia" było dla mnie okrutną katorgą. Nic się w tej książce nie działo i nie mogłyby mnie mniej obchodzić losy bohaterów, a szczególnie Rowana i Manon..."Królowa cieni" jednak w niczym nie przypomina swojej poprzedniczki.

    Spotkałam się z opinią, że bohaterowie tej książki zachowują się całkowicie jak nie oni. Autorka dostaje dużo negatywnych opinii za zapominanie o cechach charakteru swoich własnych postaci. Czy ja na pewno przeczytałam tę samą książkę? Tak, Celaena i Aelin to dwie całkiem różne osoby pod względem charakteru, ale czy...nie właśnie o to chodziło autorce?! Aelin w moim uznaniu ma być całkowitym przeciwieństwem Celaeny i przedstawienie tego udało się Maas idealnie. Celaena była młodą i zagubioną dziewczyną. Aelin jest królową. Jest taka jedna scena w tej książce, w której Aelin na parę minut zamienia się z powrotem w Celaenę i moim zdaniem jest to jeden z najlepszych fragmentów w całej książce, ponieważ od razu wyczuwa się, że to nie jest ta sama dziewczyna, o której czytaliśmy do tej pory w "Królowej cieni". Maas wykazuje się tutaj niesamowitym geniuszem pisarskim.

"Jesteśmy dzikimi bestiami noszącymi ludzkie skóry."

       Ogromną zaletą tej książki jest także wątek wiedźmy Manon i Elide. Myślę nawet, że to właśnie ich historia zaciekawiła mnie najbardziej. W poprzedniej części każdy rozdział o Przywódczyni Skrzydła usypiał mnie zanim dobrze mogłam go rozpocząć. Nie lubiłam Manon, nie chciałam nic wiedzieć o wiedźmach ani o ich wywernach. W "Królowej cieni" natomiast Manon bardzo szybko stała się jedną z moich ulubionych bohaterek. Dopiero teraz dostrzegłam jak silna, mądra i sprawiedliwa jest. Jest wiedźmą, ale nie pozwala by to ją definiowało. Myślę, że w kolejnej części tej serii Manon zadziwi mnie jeszcze bardziej.

       
     Tak jak wspominałam już na moim blogu - nie jestem fanką Rowana. No cóż, przynajmniej nie byłam po przeczytaniu "Dziedzictwa ognia". W tej części jednak autorka ukazuje nam całkiem inną stroną Rowana. Dość niechętnie, ale muszę przyznać, że zapomniałam o moich wszystkich problemach związanych z tym fae i chyba nawet...go polubiłam. Rowan jest wspaniałym przyjacielem dla Aelin i Aediona i nie wyobrażam sobie tej książki bez jego udziału.

     Wątek romantyczny pomiędzy Aelin i Rowanem...nawet czytając już 4 część serii "Szklany tron" nadal nie jestem pewna czy to właśnie oni są endgame. Ich relacja rozwija się bardzo pomału, za co jestem ogromnie wdzięczna, i trudno przewidzieć jak dalej się to wszystko potoczy. Muszę jednak stwierdzić, że jeśli Rowan zasiadłby na tronie u boku Aelin...nie miałabym nic przeciwko.

"Dzięki Tobie chce mi się żyć, Rowan - rzekła cicho - Nie przetrwać czy istnieć. Żyć."


    W "Królowej cieni" akcja przyśpiesza. Moim głównym problemem z "Dziedzictwem ognia" był brak jakiejkolwiek ciekawej akcji. Czwarta część cyklu "Szklany tron" natomiast od samego początku rzuca nas w wir wydarzeń. Intrygi, spiski, rozlew krwi i walka o władzę- czego chcieć więcej? Nie jest to książka przy której będziecie się nudzić. Sarah J. Maas ponownie zachwyca wspaniale wykreowanym światem ludzi, fae, wiedźm i wielu innych fantastycznych stworzeń. Rozmiar książki może być przytłaczający, jednak lekkość pióra Maas sprawia, że prawie 900 stron książki przelatuje między palcami czytelnika w zadziwiającym tempie. 


Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu:


2 komentarze:

  1. A mnie tam podobało się Dziedzictwo ognia. :) Co ja gadam - kocham tę serię <33 xD
    Chociaż nie jestem za Rowanem - zdecydowanie u boku Aelin wolę Chaola <33
    Zgadzam się z tobą co do wątku wiedźm - w trzecim tomie ich historia była po prostu nudna, za to tutaj - wow, to było genialne <3
    Już się nie mogę doczekać piątej części. *.*
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/2017/04/pomerdany-konkurs-wygraj-ksiazke-by.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ta seria dopiero teraz zaczyna się podobać xd
      Mam już w swoim posiadaniu 5 część i szczerze nie mogę się doczekać, żeby zacząć ją czytać:D

      Usuń