sobota, 25 lutego 2017

"Eva, Teva i więcej Tev" Kathryn Evans



TYTUŁ: "EVA, TEVA I WIĘCEJ TEV"
AUTOR: KATHRYN EVANS
WYDAWNICTWO: YA!
DATA WYDANIA: 15 LUTEGO 2017
LICZBA STRON: 356
MOJA OCENA: 6/10






"Życie Tevy pozornie wygląda normalnie: szkoła, przyjaciele, chłopak. Ale w domu dziewczyna kryje niesamowitą tajemnicę. Jedenaście innych Tev…
Raz w roku Teva rozdziela się na dwie osoby. Jej każda młodsza wersja pozostaje uwięziona w pułapce swojego wieku i domu. Kiedy zbliżają się siedemnaste urodziny Tevy, dziewczyna postanawia nigdy więcej nie dopuścić do podziału. Rozpoczynając walkę o swoją przyszłość, musi zmierzyć się sama ze sobą."
*opis ze strony wydawnictwa YA!



    "Eva, Teva i więcej Tev" jest debiutem literackim Kathryn Evans. Jak to zazwyczaj jest z debiutami: albo torują autorowi drogę do sławy, albo od razu przekreślają jego szansę na sukces. A więc jak to wygląda w przypadku Evans?

    To, co od razu przyciągnęło mnie do tej książki to jej zamysł. Po przeczytaniu opisu tej książki poczułam, że może to być coś mocnego. Nastolatka co roku dzieli się na dwie osoby i wszystkie jej pozostałe wersje zostają uwięzione w domu na zawsze. Ten pomysł wydał mi się naprawdę oryginalny i interesujący. Gdy zaczęłam czytać tę książkę, zaczęły do mnie napływać wątpliwości: a co jeśli to tylko umysł Tevy? A co jeśli pozostałe Tevy nie istnieją? Moje wątpliwości sprawiły, że książka jeszcze bardziej mnie wciągnęła, bo tak bardzo chciałam znać odpowiedź. Co jest prawdą, a co jest grą umysłu? Takie pytanie właśnie sprawiło, że do połowy książki byłam nią naprawdę pochłonięta, jednak gdy sprawy zaczęły się rozwiązywać...niestety straciłam moje zainteresowanie.

    Zdecydowanie dobrym aspektem tej książki jest to, że jej bohaterowie są różnego koloru skóry i to, że główna bohaterka nie jest supermodelką, ale zwykłą i to dość przeciętną nastolatką, o ile można tak powiedzieć o kimś, kto co roku dzieli się na dwie osoby.

    Styl pisania autorki jest przeciętny - nie jest zły, książkę czyta się przyjemnie, jednak nie wyróżnia się zbytnio na tle innych książek. W stylu Evans brakuje głębszej nuty, odrobiny liryczności, dłuższych opisów i sporej liczby porównań. 
Pomysł na książkę jest absolutnie świetny! Oryginalność tej książki sprawiła, że naprawdę nie mogłam się od niej oderwać, ale gdyby styl pisania był odrobinę ciekawszy, to książka ta byłaby naprawdę dobrą pozycją.

   
To, co sprawiło, że moja ostateczna ocena tej książki jest stosunkowo niska to to, że wyłapałam w niej dość niezłą liczbę niedociągnięć: 
Po prostu nie mogłam sobie wyobrazić samego aktu rozdwajania się. Może w tym przypadku akurat to moja wyobraźnia zawodzi, a nie umiejętności pisarskie autorki, ale nurtowało mnie to przez cały czas czytania tej książki. Jak ona się rozdwajała? Przez mały palec? Co?
Zastanawiało mnie też jakim cudem ten sekret nie wyszedł nigdy na jaw? Przykładowo, (to początek książki - żaden spoiler) kiedy Teva dowiaduje się, że Piętnastka używa jej Facebooka, to zamiast spanikować, że to może jakoś zaszkodzić, to kompletnie to olewa.
Piętnastka i Teva to w pewnym sensie jedna i ta sama osoba, ale jednak są całkiem inne i tu właśnie zastanawia mnie to, czy to nie jest także pewne niedociągnięcie w książce skoro Piętnastka jest po prostu poprzednią wersją Tevy, to jedyne, co powinno się w Tevie zmienić to tylko wiek. Tymczasem jednak Piętnastka jest zawistna, agresywna, emocjonalna i cały czas knuje. Jedyne, co robi Teva to zamartwianie się i rozmyślanie, o tym co zrobić, żeby wszystko było dobrze. Jest rozważna i bez krztyny gwałtowności. 
A także gdzie są sąsiedzi? Dwunastka i Trzynastka swobodnie chodzą sobie po podwórku i nikt nigdy ich nie zauważył?

    Szczerze, wolałabym inne zakończenie. Widzę w głowie inny koniec tej historii. Ogólnie całą tę książkę widzę odrobinę inaczej. Wolałabym gdyby autorka wykorzystała swój pomysł i koncepcje w odmienny sposób.

    Spodziewałam się mroczniejszej książki. Myślałam, że będzie to thriller dla młodzieży. Dostałam niestety dość dziecinną książkę o ciekawym zamyśle, ale jednak coś zawiodło i nie stała się ta książka moją nową ulubioną.

    Podsumowując wszystkie wyliczane powyżej rzeczy, można byłoby stwierdzić, że nie jest to książka warta Waszego czasu, ale tak nie jest. "Eva, Teva i więcej Tev" to debiut literacki Kathryn Evans i niestety książka posiada parę niedociągnięć, jednak widzę potencjał w tej autorce. Nie skreślajmy jej jeszcze. "Eva, Teva i więcej Tev" jest dobrą książką, ale nie wspaniałą. Bardzo dobrze jednak widać, że stać autorkę na wiele więcej i z chęcią sięgnę po jej kolejną książkę.



Czytaliście już? :)



Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję wydawnictwu:



6 komentarzy:

  1. Ha! Teraz to ja również jest ciekawa, jak ona się rozdwajała. Debity mają to do siebie, że czasami zawodzą, ale trzeba wierzyć, że autorka rozwinie skrzydła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że akurat dla Evans jest jeszcze szansa :D

      Usuń
  2. Rzeczywiście książka zapowiada się bardzo ciekawie i autorka miała niewątpliwie dobry pomysł. Wielka jednak szkoda z tymi niedociągnięciami :(
    Kiedyś w gimnazjum czytałam podobną książkę, także pomysł nie wydaje mi się aż tak nowy ;)
    Pozdrawiam
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie było to coś całkiem nowego pod tym względem :)

      Usuń
  3. Książka ostatnio dość mocno mnie zaciekawiła i chciałam ją nawet wziąć niedługo do recenzji, jednak po twojej recenzji chyba na razie się wstrzymam i przemyślę czy to na pewno dobry pomysł :/ Książka wydaje się bardzo ciekawa i oryginalna. Rozdwajanie się, inne osobowości...bardzo lubię takie tematy, a jednak jest to coś co rzadko jest poruszane w literaturze :P Jednak przeraża mnie fakt tych wielu niedociągnięć :/ Zwłaszcza tego, że nikt się jeszcze nie z czaił, że Tev jest więcej xD No cóż, poczekamy, zobaczymy :D
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż... pomysł mnie zaciekawił, ale opis wykonania bardzo mnie do tej książki zniechęcił.

    OdpowiedzUsuń