środa, 24 sierpnia 2016

#Top5 książek przeczytanych przez wakacje 2016







To były najdłuższe wakacje mojego życia.
Miałam wiele czasu do wykorzystania, a na co innego, taki mol książkowy jak ja, mógł przeznaczyć ten czas, jeśli nie na czytanie?
Mnóstwo dobrych książek prześlizgnęło się przez moje ręce w ciągu tych 4 miesięcy.
Natknęłam się też, niestety, na parę rozczarowujących pozycji, ale tym chcę się podzielić w późniejszych postach. 
A więc, pięć najlepszych książek, które przeczytałam przez te wakacje, podaję poniżej w odpowiedniej kolejności.



5.





TYTUŁ: „Król Kruków”
AUTOR: Maggie Stiefvater
WYDAWNICTWO: Uroboros
ILOŚĆ STRON: 496
MOJA OCENA: 9/10










     Amerykański Booktube darzy tę książkę, jak i całą tę serię, ogromną miłością. Kim bym była, jeśli sama nie chciałabym przeczytać tę książkę, aby przekonać się, czy naprawdę jest warta tej adoracji?
Więc ją przeczytałam.
I teraz rozumiem.
Z Maggie Stiefvater nie mam dobrych doświadczeń. Próbowałam przeczytać jej wcześniejszą trylogię "Wilkołaki z Mercy Falls", jednak poddałam się po pierwszej książce.
Natomiast "Król Kruków" to było to.
Styl pisania Stiefvater nie uległ zmianie, jednak wystarczyła odrobinę lepsza koncepcja, no i proszę, mamy świetną książkę!
Ta opowieść śledzi losy jednej dziewczyny, Blue, i trzech chłopaków, Ronana, Adama i Ganseya, mieszkających w małym mieście Henrietta.
Blue pochodzi z rodziny wróżek i bez przerwy otacza się magią.
Trójka uczniów elitarnej szkoły dla chłopców ze wszystkich sił poszukuje linii mocy mistycznego Króla Kruków.
Drogi Blue i chłopców się krzyżują i razem dokonują niesamowitych odkryć.
A to dopiero pierwsza część sagi.
Początkowo nie mogłam poczuć tej książki, nie ma zbyt szybkiego tempa, jednak bohaterowie są tak wspaniale wykreowani, a ogólna historia tak tajemnicza i wciągająca, że musiała w końcu trafić do mojego serca.
Nie zniechęcajcie się wolnym tempem początku książki!
Później nie dacie rady się oderwać, obiecuję wam.
Nie mogę się doczekać, by sięgnąć po kolejne części sagi.
"Król Kruków" bardzo zasłużenie trafia na piąte miejsce mojej listy.



4.






TYTUŁ: „Ten jeden dzień”
AUTOR: Gayle Forman
WYDAWNICTWO: Nasza Księgarnia
ILOŚĆ STRON: 378
MOJA OCENA: 9/10










     Gayle Forman jest także autorką, którą nie darzyłam zaufaniem, siegając po jej kolejną książkę.
Jej poprzednie dwie książki "Zostań, jeśli kochasz" i "Wróć, jeśli pamiętasz" były dla mnie jednymi z największych rozczarowań czytelniczych 2015 roku.
Sama nie wiem, jak ta książka trafiła w moje ręce.
Ale tak bardzo się cieszę, że to się stało.
Forman przeszła samą siebie.
Książka ta opowiada historię szarej myszki Allyson, która podczas wakacji wyjeżdża na zorganizowaną wycieczkę po Europie. Allyson jest spokojna i poukładana, tak samo jak jej życie.
W ostatni dzień swoich wakacji poznaje aktora Willema, który od razu wzbudza w niej chęć zmiany, chęć zrobienia czegoś szalonego.
Dziewczyna zrywa ze swoim zaplanowanym co do minuty życiem i wyrusza z Willemem na spontaniczną podróż do Paryża tylko na jeden dzień.
Po takim opisie można się spodziewać ckliwej, banalnej i bardzo przewidywalnej książki, prawda?
Jednak taka nie jest.
Allyson po powrocie z Paryża musi na nowo odkryć siebie.
Znaleźć swoją drogę.
Dziewczyna przechodzi przez tak ogromną przemianę i jest to sama przyjemność czytać o takiej bohaterce.
Książka ta podejmuje ważne tematy dotyczące wychodzenia z cienia i prowadzenia swojego życia według własnego serca i rozumu.
A wątek miłosny służy temu, aby pokazać, jak wiele jedna osoba może zmienić w twoim życiu, nawet jeśli znasz ją tylko jeden dzień.
Wszystko to z domieszką Szekspira i Paryża, ukazanego od innej strony, tworzy niesamowitą książkę, po którą naprawdę warto sięgnąć.



3.






TYTUŁ: „Losing Hope”
AUTOR: Colleen Hoover
WYDAWNICTWO: Otwarte
ILOŚĆ STRON: 355
MOJA OCENA: 9/10









Myślę, że wszyscy zgadzamy się z tym, że Colleen Hoover jest mistrzynią gatunku new adult.
Jest jedną z moich ulubionych autorek i każda jej książka to mój auto-buy.
I nigdy się na tym nie zawiodłam.
"Losing Hope" jest to druga część cyklu "Hopeless".
Pierwszy tom "Hopeless" jest jedną z moich ulubionych książek.
Po drugi tom sięgnęłam prawie rok później.
Wspaniale było móc wrócić do tej niezwykłej historii i do tych niesamowitych postaci.
Obydwie te książki opowiadają tę samą historię.
"Hopeless" śledzimy z perspektywy Sky, a "Losing Hope" ze strony Deana.
Znam wiele osób, które nie znoszą, gdy autor publikuje drugą książkę z perspektywy innego bohatera.
Ja to uwielbiam.
Czytając "Hopeless", marzyłam o tym, aby wejść do głowy Deana i poznać jego myśli.
Dziękuję ci, Colleen, za tę możliwość.
Chociaż druga część cyklu nie była już okryta tak wielką tajemnicą, to jednak nadal była dla mnie dramatycznym przeżyciem.
Smutna historia Sky poruszyłaby chyba każdego.
Nie chcę zdradzać niczego odnośnie tych książek.
Trzeba je po prostu przeczytać.
Opisując je w czterech słowach to szok, niedowierzanie, ból i cierpienie.
Ale też miłość i najważniejsze wartości.
A także rodzina, którą ostatecznie, nie tworzą jedynie więzy krwi.



2.







TYTUŁ: „Scarlet”
AUTOR: Marissa Meyer
WYDAWNICTWO: Egmont Polska
ILOŚĆ STRON: 496
MOJA OCENA: 9/10









Druga część "Sagi księżycowej" bezpowrotnie zawładnęła moim sercem.
Saga ta zaczęła się książką "Cinder" i był to naprawdę dobry początek serii.
Jednak dopiero "Scarlet" pokazała prawdziwy potencjał autorki.
Marissa Meyer w każdej kolejnej części sagi opowiada na nowo historię danej postaci z bajki.
W "Cinder" był to Kopciuszek.
"Scarlet" natomiast jest retellingiem Czerwonego Kapturka.
Książka ta przedstawia historię dziewczyny, której ukochana babcia została porwana bez śladu. Wnuczka pragnie znaleźć ją za wszelką cenę, więc gdy na jej drodze staje tajemniczy Wilk, oferując pomoc, Scarlet nie potrafi odmówić, chociaż nie ma do niego zaufania.
Razem wyruszają na poszukiwania babci, chociaż napotykają wiele przeszkód, a jedną z nich jest rodzące się między nimi uczucie.
Najbardziej w tej książce urzekło mnie to, jak silna była Scarlet.
Uwielbiam czytać o bohaterkach, które nie dają sobą pomiatać, są silnymi kobietami i uparcie dążą do swojego celu.
Scarlet właśnie taka była.
Niezmiernie podobało mi się też to, jak autorka wyszła poza schemat tradycyjnej opowieści o Czerwonym Kapturku i utworzyła z niej całkowicie własną historię, jednak z nawiązaniami do naszej ukochanej bajki.
A Wilk...aż cieżko opisać to, jak niezwykle wykreowaną postacią był i jak wielką miłością go darzę.
Mocno polecam!



1.






TYTUŁ: „Dwór cierni i róż”
AUTOR: Sarah J. Maas
WYDAWNICTWO: Uroboros
ILOŚĆ STRON: 524
MOJA OCENA: 10/10










Sarah J. Maas to moje odkrycie roku.
Ta książka jest wspaniała!
Wiele osób nienawidzi Maas. Nie potrafię tego zrozumieć.
"Dwór cierni i róż" to kolejny retelling na tej liście.
Tym razem jest to ponownie opowiedziana historia "Pięknej i Bestii".
Chociaż znajdziecie tu wiele nawiązań do oryginalnej opowieści, to jest to tylko inspiracja do stworzenia całkiem innego świata i innej historii.
Feyre jest łowczynią. Praktycznie sama utrzymuje swoją rodzinę.
Pewnego dnia zabija tajemnicze zwierzę, czym skazuje się na wieczne przebywanie na Dworze Wiosny.
Początkowo myślałam, że to nie jest zbyt okropna kara.
W rodzinnym domu Feyre brakowało jedzenia, a na Dworze miała go pod dostakiem i nie musiała już pracować na swój byt.
Jednak poznając dalszą historię, wszystko stało się dla mnie jasne i byłam pod ogromnym wrażeniem, jak bardzo złożona była ta opowieść.
Świat wykreowany na wysokim poziomie, bardzo charakterystyczne postaci i fabuła, która pochłania cię w całości.
Tajemniczość, magia i nutka baśni - wszystko, co najlepsze.
Jest to zdecydowanie najlepsza książka, jaką przeczytałam w te wakacje i z pewnością będę do niej jeszcze nie raz wracać.
Z niecierpliwością czekam na drugi tom trylogii, a zarazem na większą ilość Rhysa!


Jakie są wasze najlepsze książki tego lata? :)

6 komentarzy:

  1. Bardzo fajne zestawienie. Nie dziwię się, że niektóre tytuły trafiły na Twoją listę Top. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie jestem zbyt wielką fanką twórczości Sary J. Maas, gdyż jej bohaterowie oraz fabuła jest dość problematyczna, jednak nie zaprzeczę, że zawsze zapewnia dobrą rozrywkę ;) Bardzo lubię za to książki Marissy Meyer, ostatni tom cały czas na mnie czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam właśnie dużo takich opinii, że jej książki są problematyczne i chciałabym wiedzieć, co dokładnie mają przez to na myśli. :D

      Usuń
  3. No, ja Maas trochę nienawidzę, a trochę ją kocham. To trudne :D "Dwór cierni i róż" podobał mi się jako tako, za to druga część jest po prostu wspaniała (ale ponarzekać też bym mogła, zawsze u Maas mogę). Serio, ze wszystkich jej książek, ta jest moją ulubioną. I tak, jest dużo Rhysa! :D
    Za to po prostu uwielbiam "Sagę księżycową"! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Saga księżycowa jest po prostu wspaniała. Strasznie szkoda, że reszta serii nie została wydana w Polsce, ale to w sumie żaden problem w tych czasach przeczytać książkę w innym języku xD
      Rhys jest zdecydowanie moją nową ulubioną postacią i to właśnie dzięki niemu uwielbiam tę trylogię :D

      Usuń