niedziela, 9 października 2016

"Kiedy pada deszcz" Lisa De Jong



TYTUŁ: "Kiedy pada deszcz"
AUTOR: Lisa De Jong
CYKL: Rains (Tom 1)
WYDAWNICTWO: Filia
ILOŚĆ STRON:  420
MOJA OCENA: 8/10


"When it rains, think of me"

  Długo mnie tu nie było. Niestety, ale w październiku tak właśnie może to wyglądać. Będę starać się dodawać posty, gdy tylko będę mogła, jednak przez studia nie czytam ostatnio za wiele. Ale w listopadzie mam nadzieję wrócić do systematycznego blogowania. Wiecie, trzeba zaaklimatyzować się w nowym miejscu, jakim dla mnie jest Kraków. :D
  Po "Kiedy pada czas" sięgnęłam już pod koniec moich wakacji we wrześniu, ale musiałam odłożyć tę książkę na jakiś czas, bo całkowicie przygwoździła mnie emocjonalnie i potrzebowałam chwili odpoczynku od niej zanim przeczytam jeszcze bardziej emocjonalną końcówkę tej książki. Powiedzieć, że zdziwiła mnie ta powieść to mało.

 "Odkąd sięgam pamięcią, Beau Bennett był moim najlepszym przyjacielem. Kochałam się w nim, zanim wszystko się zawaliło. Teraz chłopak chce ode mnie czegoś więcej, ale nie jestem w stanie mu tego dać. Wszystko się zmieniło. Chciałabym móc powiedzieć mu dlaczego, ale nie potrafię.

Nie wiedziałam, jak bardzo go potrzebuję, póki nie wyjechał na studia, a ja zostałam kompletnie sama.

Pewnego dnia do miasta zawitał Asher Hunt.

Chłopak z ciemnymi, urzekającymi oczyma i zarozumiałym uśmieszkiem tchnął życie w to, co ze mnie pozostało. Pomógł mi zapomnieć o bólu, który więził mnie już od tak dawna. 

Byłam zraniona.
Zostałam ocalona.
Odzyskałam nadzieję.
Tamtej nocy myślałam, że to koniec mojej historii, jednak teraz wiem, że był to jej nowy początek.

Przynajmniej dopóki pewien sekret nie wywrócił mojego świata do góry nogami…
Ponownie."*


   Osobiście nie lubię książek o takiej tematyce. Nie lubię płakać na książkach ze smutku. Płakanie ze szczęścia to inna sprawa. Czytając "Kiedy pada deszcz" płakałam z ogromnego smutku. Niezmiernie współczułam głównym bohaterom. Było mi tak przykro, gdy dostawali od życia w kość. I pomimo tego, że nie sięgam po takie książki, które mogą sprawić, że uronię łzę, nie żałuję przeczytania tej powieści. Wszystko zgadzało się w tej książce. Fabuła była po prostu idealna. Przedstawiała więzy rodzinne z różnych perspektyw. Pokazała, że przyjaźń nie zawsze jest taka łatwa. Ale przede wszystkim była to książka o odzyskiwaniu nadziei i o tym, jak wielki wpływ na nasze życie mają ludzie, którymi się otaczamy. Poruszała głębokie tematy takie jak gwałt, które zostały umiejętnie przedstawione, czego zabrakło mi w "Przypadkach Callie i Kaydena" Sorensen (recenzja). Styl pisania Jong był bez zarzutu. Wyniosłam z tej książki wiele pięknych przemyśleń na temat miłości, nadziei, cierpienia i straty. Książka ta pozostawia po sobie ślad na duszy każdego, kto ją przeczyta - jestem tego pewna. Nie zapomnicie o niej tak szybko, jak tylko odłożycie ją na półkę. Mogę wam to zagwarantować. 
  Muszę przyznać wielki plus autorce za kreację postaci. Bohaterowie tej książki byli bardzo zróżnicowani. Z łatwością można było stwierdzić, za co Kate kocha Ashera, a za co Beau, ponieważ każda postać wyróżniała się innymi cechami. Nie było czegoś takiego, że "w sumie to obojętne mi, z którym skończy Kate, bo niczym się od siebie nie różnią". Bardzo często miewam takie odczucie odnośnie trójkątów miłosnych w literaturze młodzieżowej. 
  Nie spodziewałam się także takiej fabuły. Sięgnęłam po tę książkę, myśląc, że może to być dość przyjemne new adult o trochę wakacyjnym klimacie, czego bardzo potrzebowałam teraz, kiedy pogoda za oknem jest "zbyt jesienna". A co dostałam? Książkę, która rozłożyła mnie na łopatki. Nie była lekka. Nie była wakacyjna. Pobudziła mnie do takich rozmyślań na temat życia i śmierci, że "listopadowa depresja" już puka do mych drzwi. Nie żartuję. Zajęło mi to trochę, żeby przeczytać tę książkę. Nawet musiałam ją na tydzień odłożyć i zająć się czymś innym, bo była zbyt poruszająca. Czytałam jedną stronę i musiałam zamknąć książkę, żeby się uspokoić i wziąć jeden głęboki oddech. Dawno już tak nie miałam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio książka sprawiła, że było mi trudno ją przeczytać przez ogarniający mnie smutek. Tak było z "Kiedy pada deszcz". 
  Podsumowując, jest to niesamowicie wzruszająca książka. Ciężko jest o niej powiedzieć choć jedno złe słowo. Mimo wszystko nie sądzę, żebym sięgnęła po nią drugi raz. Nie jestem pewna, czy chcę przechodzić przez tę ogromnie zasmucającą fabułę jeszcze raz. Książkę polecam każdemu. Może nie stanie się ulubioną pozycją na waszej półce, ale wierzę, że może poruszyć was w taki sposób, w jaki dawno już żadna książka nie poruszyła. Tak było w moim przypadku.

*opis książki ze strony wydawnictwa Filia


Czytaliście już "Kiedy pada deszcz"? Wy także wypłakaliście morze łez? :D



8 komentarzy:

  1. Jestem coraz bardziej przekonana do tej książki :D Bardzo bym chciała sobie popłakać nad książką.
    Rozumiem październikową nieobecność. Mam to samo :D

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz popłakać to koniecznie przeczytaj tę książkę! :D

      Usuń
  2. Nie powinnam czytać już recenzji, ponieważ to kolejna książka po którą, od razu po przeczytaniu tego posta, mam ochotę sięgnąć. A ja muszę się wreszcie zacząć uczyć. Ehh.. No cóż matematyka chyba będzie musiała poczekać.

    Pozdrawiam, Czytelnicza Eminencja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matematyka zawsze może poczekać, nie ucieknie :D
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Czytałam, bardzo mi się podobała i także się wzruszyłam. :) Polecam Ci także "Promyczek" Kim Holden, jeśli nie czytałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie czytałam, ale skoro się na niej płacze to pewnie niezbyt szybko po nią sięgnę:D

      Usuń
  4. Dobrze, że bohaterowie są tak różni, z pewnością jest to plus lektury. Kiedyś chętnie przeczytam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń